Obszar Krokstadelva w Drammen w Norwegii jest opisywany w norweskich mediach jako strefa wojny. Pożar nadal płonie w okolicy domów szeregowych, ale głównie w pobliskim lesie.
– Wszystko wydarzyło się bardzo szybko. Rozpoczęliśmy dochodzenie, ale dopóki pożar płonie, to wyzwanie. Jak tylko ogień ugasi się, rozpoczniemy dalsze dochodzenie – powiedział Geir Oustorp, szef wydziału operacyjnego policji w Drammen, na konferencji prasowej w sobotę wieczorem.
„Istnieje wiele teorii spiskowych, zwłaszcza w mediach społecznościowych, że za pożarem stoi terroryzm. Możemy je od razu odrzucić” – mówi.
Wiele utworów
Twierdzi, że policja ma wiele tropów i że już przesłuchała ludzi.
Calle Varfjell, dowódca lokalnej straży pożarnej, powiedział na konferencji prasowej:
– Naszym głównym celem było ratowanie życia i ewakuacja ludzi. To był wybuchowy pożar, wszystko działo się bardzo szybko. Akcję gaśniczą utrudniały wąskie uliczki, wysokie temperatury i dotkliwa susza.
Zapytany, co myśli o tym, że sam szef lokalnej straży pożarnej Torgeir Andersen stracił swój dom w pożarze, odpowiada ze łzami w oczach.
– To trudne, jesteśmy poruszeni. Naprawdę współczujemy temu, co się tu wydarzyło. Kilku członków ekipy ratunkowej mieszka w okolicy, więc my też jesteśmy poruszeni.
Mówi, że w akcji gaśniczej pomagało ponad dwanaście jednostek straży pożarnej z różnych dzielnic. Podziękował również wszystkim innym jednostkom straży pożarnej, które zaoferowały pomoc, w tym z Göteborga.

Haakon w drodze
Jak podaje NTB, następca tronu książę Haakon udaje się na miejsce katastrofy, gdzie w niedzielę spotka się z ofiarami i zespołem zarządzania kryzysowego .
W kilku miejscach, zarówno w okolicy kamienicy, jak i w pobliskim lesie, wciąż płoną pożary. Pożar nie został jeszcze opanowany, choć ryzyko jego rozprzestrzeniania się zmalało.
Co najmniej 100 domów zostało zniszczonych przez ogień – a wśród ofiar pożaru jest komendant lokalnej straży pożarnej w Drammen, Torgeir Andersen. Został on bez dachu nad głową podczas walki z ogniem.
Szef straży pożarnej bezdomny
„Komendant straży pożarnej Torgeir Andersen jest wśród osób, które straciły domy w pożarze. Doskonale rozumie, jak ciężka i trudna jest ta sytuacja dla wszystkich zaangażowanych” – pisze Straż Pożarna Regionu Drammen w komunikacie prasowym.
– Naszym najważniejszym celem jest teraz zrobienie wszystkiego, co w naszej mocy, aby zapobiec dalszemu rozprzestrzenianiu się katastrofy. Teraz musimy dbać o siebie nawzajem, okazywać troskę i działać razem jako lokalna społeczność – mówi Torgeir Andersen, cytowany przez VG.
Około 100 strażaków z różnych jednostek pomagało w gaszeniu pożaru przez ostatnie 24 godziny. Policja, Norweskie Siły Zbrojne i obrona cywilna również pomagają w utrzymaniu płomieni pod kontrolą.
O godzinie 9 rano straż pożarna ogłosiła, że pożar został opanowany, co jednak szybko zaprzeczyli zarówno policjanci, jak i obecni na miejscu dowódcy służb ratunkowych.
Nad obszarem krąży kilka śmigłowców gaśniczych, które gaszą wciąż tlące się pożary, a w niektórych miejscach ogień płonie z pełną prędkością.
Deszcz – i grzmoty – w drodze
W tym samym czasie w Drammen zaczął padać długo oczekiwany deszcz. Spodziewano się go w nocy z soboty na niedzielę, ale nie spadł. Istnieje jednak również zagrożenie pogodowe.
– Deszcz, błyskawice i grzmoty kierują się na północ. Nie przepadamy za grzmotami i błyskawicami, ale deszcz to dobra rzecz – mówi dyżurny ratownika Jan Rundtom w rozmowie z NTB, według Dagbladet.
Gazeta pisze, że z powodu burzy straż pożarna nie będzie mogła latać śmigłowcami nad obszarem dotkniętym pożarem.
Najgorszy pożar od 100 lat
Pierwszy alarm rozległ się około godziny 15:30 w piątek, a ogień rozprzestrzenił się błyskawicznie. Przyczyna pożaru nadal nie jest jasna.
Całkowitemu zniszczeniu uległo ponad 100 domów, a pożar uznawany jest za najgorszy od ponad 100 lat.
– To największy pożar tego kalibru, jaki zarejestrowaliśmy w czasach nowożytnych. Na szczęście nie otrzymaliśmy informacji o tym, że ktoś został poważnie ranny lub stracił życie – powiedział w sobotę rano Lars Jacob Hiim z Agencji Bezpieczeństwa Publicznego i Gotowości Kryzysowej.

Według danych gminy Drammen, 400 osób zostało zmuszonych do opuszczenia swoich domów. Wiele z nich widziało, jak wszystko, co posiadali, zamienia się w popiół.
Dwie osoby trafiły do szpitala z powodu zatrucia dymem, donosi NRK. Strażak również odniósł lekkie obrażenia. Policja zaapelowała do społeczeństwa o zgłaszanie osób zaginionych, z którymi nie można się skontaktować po pożarze.


