Leczenie musiało być bolesne, a młoda kobieta przebywała pod opieką paliatywną. Mimo to poddaje się i chce przeżyć ostatnie miesiące z godnością i radością. Erika miała zaledwie dwadzieścia lat, gdy po raz pierwszy zachorowała na guz rdzenia kręgowego. Lekarzom udało się wówczas powstrzymać chorobę, ale z powodu konsekwencji Erika przestała chodzić i poruszała się na wózku inwalidzkim. To jednak uniemożliwiło jej cieszenie się życiem. Uwielbiała podróżować z chłopakiem. Wszystko zmieniło się, gdy miała trzydzieści lat i straszna choroba zaatakowała ponownie. Diagnoza była ta sama – żółtak gwiaździak wielopostaciowy, bardzo rzadki rodzaj guza. Wtedy sytuacja wciąż wyglądała obiecująco. Erika rzuciła się w wir leczenia rzadkiego guza mózgu. Jednak ten rok przyniósł poważniejsze komplikacje. Zamiast cierpienia, kolejne badanie wykazało, że guz niestety nadal rośnie i spowodował złamania kręgów. Erika musiała przejść operację kręgosłupa w ciąży. Ale kiedy ze wszystkich sił próbowała wrócić do chemioterapii, jej organizm już nie poddał się obciążeniu.
„Po pierwszej dawce poczułam silny ból, który nasilił się do tego stopnia, że chciałam umrzeć” – wyznała. Z powodu nieznośnego cierpienia trafiła do szpitala, a lekarze surowo orzekli, że dalsze leczenie jest niemożliwe. „Sytuacja jest dla mnie bardzo trudna, chcę się poddać, ale niestety leczenie jest dla mnie niemożliwe. Chciałabym chociaż móc walczyć, żyć każdym dniem. Właśnie przywieziono mnie ze szpitala, ledwo widzę i pulsuje mi w głowie” – opisała obecną sytuację portalowi Blesk.cz. „Chcę żyć godnie, póki tu jestem”. Chociaż Erika jest wyczerpana, wciąż nie chce się poddać. „Bardzo trudno jest przyjąć taką wiadomość, kiedy chce się poddać i walczyć dalej. Mimo to nadal będę wierzyć, że pojawi się lekarstwo, leczenie, które mogłoby mi pomóc” – dodaje z niezachwianą odwagą.
Chciałaby spędzić resztę życia najlepiej, jak potrafi. Dlatego założyła zbiórkę pod nazwą „Ostatnie Miesiące Eriki”, w ramach której zbiera fundusze na podpórkę i wózek inwalidzki z zagłówkiem, aby mogła nadal podróżować i zostać w domu. Pilnie potrzebuje również mobilnej windy do bezpiecznego przemieszczania się. „Winda pomoże mi też dotrzeć na basen, żebym mogła pływać” – szepcze Erika do siostry. Na liście niezbędnych rzeczy, które uśmierzą jej ból, znajduje się również składany materac i krzesło stabilizujące. Jej ubezpieczyciel zdrowotny może jej zwrócić część kosztów sprzętu, ale często są one tak ciężkie i duże, że po prostu nie da się ich ze sobą nosić podczas obecnego leczenia. Pomóżmy Erice przetrwać najtrudniejszy okres bez zbędnego bólu i z uśmiechem na twarzy! „Nie wiem, ile mi zostało czasu, ale chcę przeżyć resztę życia najlepiej, jak potrafię, zobaczyć miejsca, które chciałam odwiedzić. Spełnić wszystkie swoje marzenia, póki tu jestem” – błaga młoda wojowniczka z nadzieją w głosie.

